Żyjemy w świecie szybkich rozwiązań i krótkich tekstów opatrzonych obrazkami, które zaprzątają nam głowę. Żyjemy w świecie, w którym to co na zewnątrz, liczy się bardziej, niż to co wewnątrz. Żyjemy w świecie, w którym liczy się ten, kto krzyczy głośniej a nie ten, który mówi mądrze. Kreujemy równoległą rzeczywistość w internecie. A co by było, gdyby internet zniknął? Siedzisz w fotelu, przeglądasz fb, ig, grasz na komputerze…i nagle znika, co Ci zostaje? Z czym zostajesz tak siedząc sobie w fotelu? Co dzieje się wokół Ciebie?

Codziennie towarzyszą mi takie socjologiczne przemyślenia 🙂 a pomysł „Cudownych pasji naszych dzieci” zrodził się z obserwacji właśnie. W swojej szkole mam szczęście spotykać zaangażowanych w życie rodziców i ich dzieci. Dzieci, czasem już młodzież, które z jakiegoś powodu chcą zrobić więcej i dowiedzieć się więcej. Dzieci, które realnie zaangażowały się w jakiś temat i szukają swojej drogi. Ja, rzecz jasna, najczęściej mam okazję zauważyć te „zwierzęce” pasje.

Uważam, że ciekawość świata dziecka i zaangażowanie rodzica w jej pogłębianie powinny być zauważone. Myślę, że widzenie tego, co realne, tu i teraz, w relacjach rodzinnych i wsparcie młodego człowieka nie jest łatwe ale jest ogromnie cenne. A wierzę, że #unpluggedchildchood nie jest dziś niczym prostym.

Dlatego, tutaj będziemy mówić o Cudownych pasjach naszych cudownych dzieci.

Poznajcie Anię.
Spotkałyśmy się z Anią i jej mamą Izabelą, na konsultacji behawioralnej. Byłam tak miło zaskoczona, że Ania tak dużo wie o psach. Zapytała mnie nawet, czy wiem, że psy mogą być prawo lub lewo łapne. I tak, 12 letnia dziewczynka poruszyła temat lateralizacji u psów. Ania jest bardzo mądrą dziewczyną i myślę, że jeszcze niejedną osobę zaskoczy w życiu 🙂

Ania i Nemo

„Jestem Ania, mam 12 lat, lubię rysować, szkicować, czytać i pisać książki. Wszystkie moje pasje łączy jedno – zwierzęta, a przede wszystkim psy, wilki, koty, rysie, lisy i chomiki. Uwielbiam rysować zwierzęta, piszę książkę pod tytułem „O chomiku, który wrócił do domu”. Przeczytałam mnóstwo książek o zwierzętach, a moja ulubiona to „Droga do domu” autorstwa Bobbie Pyron. Jest to wzruszająca historia owczarka szetlandzkiego i jego dziewczynki. Szczerze ją polecam. Parę miesięcy temu adoptowałam bardzo mądrego psa ze schroniska. Myślę, że powoli zaczyna czuć się jak w domu, choć jest bardzo nieufny. Uczenie się nowych sztuczek i głaskanie to nasze ulubione zajęcia. Kocham swojego pieska. W przyszłości chciałabym pracować ze zwierzętami.

Poznajcie Wiktorię.
Spotkałyśmy się z Wiktorią i jej tatą Michałem w 2015 roku na kursie w mojej szkole. Wiktoria ćwiczyła z Bety na każdych zajęciach. Przeczytajcie, co wydarzyło się w późniejszym czasie.

Wiktoria i Bety

„Mam na imię Wiktoria. Mam 15 lat i mieszkam w Katowicach. Od dziecka kocham zwierzęta i uwielbiam pływać. Jestem właścicielką 5 letniej suczki Bety, rasy Nowofunland. Bety od szczeniaka jest posłuszna i kocha wodę. Chciałam znaleźć zajęcie odpowiednie dla niej i w końcu się udało. Wstąpiłyśmy do Sekcji Psów Ratowniczych OM WOPR Katowice. Poznałyśmy tam wielu fantastycznych ludzi i ich pupili. Złapałam duży kontakt z sekcyjnymi psiakami, spędzałam z nimi coraz więcej czasu i chciałam poszerzać swoją wiedzę o zwierzętach oraz ratownictwie wodnym. Zrobiłam kurs na młodszego ratownika WOPR oraz sternika motorowodnego. To stało się moją pasją i nadal chcę się rozwijać w tym kierunku.
Obecnie jestem uczennicą technikum weterynaryjnego i na pewno wiążę moją przyszłość ze zwierzętami. Jeszcze nie wiem, co będę robić w przyszłości, ale może będzie to praca ze zwierzętami w wodzie lub behawiorystyka.
Moim zainteresowaniom poświęcam wiele czasu, to praktycznie moje życie. Ciągłe kursy, szkolenia, akcje, zabezpieczenia czy wyjazdy.
Moja pasja nauczyła mnie wielu rzeczy, ale przede wszystkim odpowiedzialności za to, co robię, i że należy pomagać, nawet ryzykując swoje życie.”

Poznajcie Martynę.
Z Martyną i jej rodzicami, Agą i Krzyśkiem znamy się też prywatnie. W zeszłym roku widywaliśmy się też na kursach szkolenia psów w mojej szkole. Przeczytajcie, co Martyna pisze o swoich zainteresowaniach, które jej rodzice dostrzegli, dając jej przestrzeń i możliwość ich realizacji.

Martyna i Blue

„Mam na imię Martyna, mam 15 lat i mieszkam w Chorzowie. Od najmłodszych lat towarzyszyły mi psy. Zawsze traktowałam je, jak część rodziny. W dzieciństwie często przynosiłam do domu schorowane zwierzaki. Wszystkie zwierzęta darowałam szczególnym uczuciem, od małych muszek cytruszek, ślimaków i chrząszczy, po krowy, świnie i konie. Już wieku 6-7 lat na święta życzyłam sobie atlasy i encyklopedie zwierząt.
Jestem opiekunką owczarka australijskiego – Blue. Stał się nierozłączną częścią mojego życia. Od początku starałam się poświęcić mu każdą wolną chwilę. Może nie zawsze jest kolorowo, ale mimo tego, uważam że to była najlepsza decyzja w moim życiu. Spędzamy razem bardzo dużo czasu. Blue ukończył psie przedszkole, kurs podstawowy P1 i szkolenie P2. Niebawem, gdy Blue podrośnie, zaczniemy trenować psie sporty.
3 lata temu zaczęłam jeździć konno. Jest to cudowny sport, w którym jeździec i koń stają się jednością. Wymaga to jednak wiele pracy i poświęcenia. Jeździectwo jest dyscypliną, w której dąży się do porozumienia i harmonii z koniem. Dzięki koniom poznałam wiele wspaniałych osób. Ta pasja również stała się częścią mojego życia.
W szkole średniej wybrałam profil medyczny, gdzie rozszerzam biologię i chemię. W przyszłości zdecydowanie chcę pracować ze zwierzętami. Moje pasje nauczyły mnie przede wszystkim odpowiedzialności, ale tez większej wiary w siebie.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *