W swojej pracy spotykam się z problemem odmiennego podejścia do wychowania psa w rodzinie. Podczas gdy opiekunka chciałaby się OPIEKOWAĆ psem, opiekun uważa, że trzeba go wychowywać TWARDĄ RĘKĄ. Czy da się wychować zrównoważonego pupila stosując niespójne formy komunikacji?

Nie można. Opiekun chce, żeby pies szedł na luźnej smyczy i mocno go szarpie, gdy ten pociągnie. Pies przestaje ciągnąć smycz. Opiekun nie chce, żeby pies na niego skakał podczas przywitania, więc uderza go, kiedy ten skacze. Pies przestaje skakać i podkula się. 

A teraz opiekunka (lub dziecko) idzie z psem na smyczy. Pies ciągnie ją, ile tylko ma sił. Opiekunka (lub dziecko) wchodzi do mieszkania a pies na nią skacze. Dlaczego tak się dzieje? Pies uważa opiekuna za jedynego przewodnika? Nic podobnego!

W pierwszym przypadku pies nie ciągnie smyczy dlatego, że unika bolesnego szarpnięcia – nie dlatego, że potrafi świadomie jej nie napinać. Kiedy opiekun opiera wychowanie czworonoga na swojej sile i strachu, z góry skazuje opiekunkę na porażkę. Nie będzie ona umiała wystraszyć psa lub zadać mu ból tak samo, jak silniejszy od niej opiekun. A wtedy pies wraca do zachowania wyuczonego – ciągnięcia smyczy lub skakania. 

Jaka jest na to rada? Wychowujcie psa w spójny sposób, nagradzając zachowania pożądane i uniemożliwiając pojawianie się tych niepożądanych (bez wywoływania bólu). 

Uwaga! Wychowanie oparte o nagradzanie, to nie wychowanie bezstresowe! W kontakcie z psem najważniejsze jest jasne określenie zasad i konsekwencja. Prawdziwy autorytet opiera się na uznaniu i sympatii, a nie strachu.

Magdalena Grabowska
Gazeta Parkowa, Lipiec 2015r.