Popełniaj błędy i ucz się.
Dobrze poprowadzony proces uczenia i wychowania vs. bezwzględne posłuszeństwo.

Jest piękne, słoneczne popołudnie. Spaceruję z Mokką w parku. Z naprzeciwka przechodzi Pani z psem. Słyszę: „Nie ciągnij tak, jak Ty się zachowujesz, bądź grzecznym pieskiem” Pies ostatecznie podchodzi, witają się z Mokką. Mokka rezygnuje z kontaktu i odchodzi. Potem mijamy Pana, który na nasz widok skraca smycz swojemu psu, przechodzi sztywno i burczy do psa: „Grzecznie mi tu, grzecznieee”.

Innym razem, w tym samym parku (to takie moje miejsce obserwacji ludzi i zwierząt, któremu oddaję się z wielką przyjemnością :)), jesteśmy na placu zabaw z Lusią, moją córką. Mokka węszy w pobliżu. Babcia napomina jednego z chłopców: „Nie wchodź na to, nie biegaj tak szybko, usiądź ładnie, musisz wpuścić dziewczynkę, musisz być grzecznym chłopcem a nie takim”.

Przyjeżdżam na konsultację do opiekunów psa. Wchodzę do mieszkania. Pies mnie intensywnie oszczekuje, ale utrzymuje dystans. Siadam na kanapie, pies nadal warczy. Opiekunowie strofują go: „Jak Ty witasz gości? Nieładny piesek. No już, przestań”.

Nowi kursanci rozpoczynają szkolenie grupowe. Wchodzą na salę. Pies zaczyna ciągnąć w stronę ludzi i innych psów. Chce się witać. Początkowo ma kłopot ze skupieniem uwagi. Opiekunowie, wyraźnie zestresowani mówią: „musisz być posłusznym pieskiem”.

Spaceruję po parku, w głowie przewijają mi się te powyższe i wiele innych scen z życia wziętych.
I jedna, wciąż ta sama myśl krąży mi po głowie.
Jak wielką narzucamy sobie presję bycia idealnymi, bezbłędnymi. Próbujemy wpasowywać siebie, swoje dzieci i zwierzęta w zakotwiczone w naszych głowach określone normy społeczne i wyobrażenia o tym, jak wygląda stosowne zachowanie. Musimy być grzeczni, uśmiechnięci, posłuszni. Nawet kosztem siebie.

To tak szeroki temat, że strasznie ciężko jest mi zawęzić tekst do tego jednego zagadnienia, jakim jest pozwolenie sobie na popełnianie błędów.

Dlatego, napiszę jednak bardzo ogólnie.
Po pierwsze, jesteś niezależnie funkcjonującą, dorosłą, odpowiedzialną za siebie osobą. Naprawdę nie musisz spełniać zachcianek innych, kosztem siebie. Zadbaj o własne granice.

Po drugie, zaakceptuj fakt, że żeby coś zrobić dobrze, trzeba się często wielokrotnie pomylić. To samo dotyczy Twojego psa. Na tym polega proces uczenia się.
W odniesieniu do szkolenia psa, dodatkową trudnością jest to, że pies to odrębna jednostka, niezależnie reagująca na środowisko. Wielkim stresem dla Ciebie i psa musi być próba wrzucania go w schemat „musisz być posłuszny, zawsze”. Bo niestety, prędzej czy później okazuje się, że nie masz nad nim 100% kontroli.
A co gorsza, często nasza definicja „bycia posłusznym/grzecznym” jest długa jak stąd do Warszawy. Przyjmijmy więc, że chodzi o „zachowanie zawsze zgodne z naszymi oczekiwaniami, które to często wynikają z oczekiwań innych jednostek, lub grupy społecznej”.
Pomyślicie, co z niej za instruktor, co mówi że pies nie musi być posłuszny?!

Wychodzę z założenia, że im lepiej pies reaguje na polecenia, tym więcej może mieć w gruncie rzeczy swobody. Dlatego, tak, szkolenie jest ważne. Jednak sam proces szkolenia nie może opierać się na wymaganiu posłuszeństwa zawsze, bezwzględnie. I, co ważne nie samo szkolenie stanowi o relacji z naszym psem, choć dobrze poprowadzone jest wielkim wsparciem w zacieśnianiu więzi.

W procesie dobrej nauki musimy uwzględnić aktualny stan psychiczny i fizyczny psa, fazę rozwoju w jakiej aktualnie się znajduje, wpływ warunków wczesnorozwojowych na zachowanie oraz temperament. Następnie dostosować ćwiczenia do możliwości psychicznych i fizycznych psa, warunków w jakich pies pracuje i równolegle z tym procesem zabezpieczać biologiczne i psychiczno-społeczne potrzeby podstawowe. Jest bardzo wiele zależnych wpływających na to, czy pies w danym momencie będzie potrafił wykonać polecenie. Nasz dystans od psa, rozproszenia w środowisku, niezabezpieczona potrzeba, za wysoki poziom ćwiczenia, czy brak uogólnienia umiejętności na różne środowiska.
Wydaje Ci się to skomplikowane? Bo jest, i w dodatku jest procesem długotrwałym.

Czy nie brzmi teraz dziwnie ten głos w głowie, który mówi Ci, że pies zawsze powinien być posłuszny?

Pozorne całkowite posłuszeństwo psa w środowisku, to w gruncie rzeczy uniemożliwianie mu dostępu do tego środowiska. Czy nie brzmi to trochę, jak więzienie? Całe życie pod ścisłą kontrolą- tu siedź, tam nie idź, nie wolno Ci nic, bo ja tak mówię. To strasznie smutne. W parku zdarza mi się spotykać takie psy. Żyją jakby w równoległej rzeczywistości, nieobecne. Niby puszczone ze smyczy ale oddzielone czymś niewidzialnym od rzeczywistości. Psy, którym całkowicie odebrano kontrolę, pozostawione w wyuczonej bezradności.

Oczywiście, Ty odpowiadasz za swojego psa i to Twój obowiązek, żeby nie stwarzał zagrożenia w środowisku, w którym żyje i żeby on sam był bezpieczny. Jeśli pies nie jest jeszcze przywoływalny, przepinasz go na linkę 10-20m. Nauka to proces, nie da się zabrać psa na szkolenie i po paru tygodniach zyskać, nowego, naprawionego, który zareaguje zawsze i wszędzie, bezwzględnie. Ty na szkoleniu dostajesz narzędzia do pracy, którą codziennie wykonujesz z psem.
I codziennie będziecie popełniać błędy, będziecie niedoskonali. Ty i Twój pies. Codziennie będziesz czegoś nie wiedzieć i szukać odpowiedzi.

To samo dotyczy Ciebie i Twojej pracy i Twoich dzieci. Codziennie będziecie popełniać błędy, będziecie niedoskonali. Codziennie będziecie czegoś nie wiedzieć i szukać odpowiedzi. Zaakceptuj ten fakt. A w którymś momencie przekonasz się, że Ty jesteś specjalistą w jakiejś dziedzinie, Twój pies świetnie reaguje na Ciebie na dworze, a Twoje dziecko dobrze radzi sobie w grupie społecznej.

Jeśli myślisz, że możesz wymusić na sobie, na swoich dzieciach, na swoim psie bezwzględne posłuszeństwo, bezbłędne działania, idealne w Twoim przekonaniu zachowanie w określonej sytuacji, to wiedz że żyjesz w nadmuchanej przez SIEBIE bańce nierealnych wyobrażeń i oczekiwań. Możesz kontrolować swoje zachowanie i płacić za to cenę jaką jest ogromny stres. Nie da się jednak zawsze kontrolować zachowania swojego dziecka i psa, tych odrębnych istot. Im większa presja, tym Twój pies, czy Twoje dziecko zacznie sprawiać więcej i więcej kłopotów. Ty natomiast, będziesz stawiać się w sytuacji, w której będziesz musiał wywierać coraz większą i większą presje, coraz mocniej kontrolować i zmuszać. A kiedy bańka pęknie, okaże się, że Twoim jedynym źródłem kontroli zachowania jest tylko strach. A za nim nie masz już nic.

Tak, wiem że porównywanie wychowania psa i dziecka może brzmieć dziwnie. Jednak wspólnym elementem jest zrozumienie i dostosowanie naszych oczekiwań (które to wynikają z naszych przekonań, oczekiwań innych, obawą przed byciem ocenianym) do możliwości dziecka i psa. Możliwości związanych z jego rozwojem psycho-fizycznym a u psa dodatkowo różnicami międzygatunkowymi i pojawiającymi się innymi, niż u człowieka wzorcami zachowań. Wówczas pozostawiamy przestrzeń na uczenie się w obrębie zachowań niezgodnych z naszymi oczekiwaniami, zachowań właściwych dla wieku, czy gatunku.

Uczcie się i pozwalajcie sobie na popełnianie błędów, bycie niedoskonałym. Pozwólcie swoim psom na bycie niedoskonałymi. Traktujcie swoją niewiedzę, jako okazję do poznawania nowego. To Wam da tyle nowych możliwości a sam proces nauki i wychowania stanie się ciekawy i o wiele lżejszy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *